TEOXANE – Metoda na wiosenną regenerację

Moja cera po zimie niestety nie wyglądała najlepiej. Jak co roku musiałam zmierzyć się z odwodnioną i wysuszoną skórą, która prosiła o silną regenerację. Dlatego też wraz z początkiem wiosny zdecydowałam się na test produktów od marki TEOXANE. Jeśli jesteście ciekawi, czy regularne stosowanie produktów dało jakieś efekty to zapraszam na moją recenzję.

Marka Teoxane na rynku istnieje już od ponad 15 lat. W swojej ofercie posiada między innymi kosmetyki wypełniające tworzone na bazie kwasu hialuronowego. Są to produkty, które mają odmładzać skórę oraz przywracać jej gładkość i elastyczność. W kosmetykach na bazie kwasu hialuronowego wykorzystują opatentowaną i innowacyjną technologię kwasu RHA, który głęboko odbudowuje skórę. Rewolucyjne działanie tych produktów to zasługa składników takich jak: kwas hialuronowy RHA (Resilient Hyaluronic Acid) – głęboko regenerujący skórę, kompleks odbudowujący skórę CDR o działaniu antyoksydacyjnym oraz NovHyal Biotech-G, czyli składnik wzmacniający połączenia skórno-naskórkowe. Ich składniki aktywne uwalniane są do skóry stopniowo, przez co lepiej stymulują aktywność komórek. Dzięki temu po 14 dniach ma ona stać się zdrowsza, rozświetlona i grubsza.

TEOXANE RHA SERUM (350 PLN)

Serum RHA to specjalistyczny kosmetyk o silnie regenerującym działaniu. Zawiera w sobie bardzo dużą dawkę kwasu hialuronowego RHA, przez co pomaga reaktywować naturalne mechanizmy skóry takie jak odnowa komórek oraz przebudowa tkanki. To właśnie umożliwia jej głęboką regeneracje. Serum po aplikacji tworzy na skórze specjalną warstwę ochronną, jednocześnie intensywnie ją nawilżając oraz ujędrniając. Już po 14 dniach skóra ma stać się bardziej napięta i rozświetlona co prowadzi do zniknięcia oznak zmęczenia. Dłuższe stosowanie produktu ma za to doprowadzić do ujędrnienia skóry oraz zwiększenia jej objętości. Moja skóra była bardzo przesuszona i zniszczona, przez co pierwsze dobre efekty stosowania kosmetyków zobaczyłam tak naprawdę dopiero po około 3 tygodniach ich stosowania. Jestem jednak pewna, że w przypadku skóry w lepszej kondycji efekty naprawdę byłyby widoczne już po 2 tygodniach stosowania produktów.

Serum stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli nakładając 2 dawki produktu na twarz i szyję, rano oraz wieczorem. Konsystencja produktu jest żelowa i lekka. Bardzo łatwo aplikuję się go na skórę, a co najważniejsze ładnie się wchłania nie pozostawiając na skórze żadnych śladów. Serum ma też bardzo przyjemny, delikatny zapach przeznaczony dla eleganckich i ekskluzywnych kosmetyków.

TEOXANE ADVANCED FILLER (350 PLN)

Advanced Filler to krem wypełniający zmarszczki, w którym marka TEOXANE połączyła formułę RHA i Kompleks Restrukturyzujący. To sprawia, że krem przyśpiesza syntezę kwasu hialuronowego i kolagenu w głąb skóry. Dzięki temu tkanka jest odbudowywana od wewnątrz co też wpływa na spłycenie zmarszczek. Krem przeznaczony jest dla osób o suchej skórze. Jego konsystencja działa jak kompres, który przytulnie otula skórę i łagodzi podrażnienia.

Producent zaleca nakładanie 1-2 dawek kremu rano i wieczorem, zaraz po nałożeniu serum RHA. Jego konsystencja nie jest zbyt gęsta, dzięki czemu łatwo wsmarowuje się w skórę i dość szybko się wchłania. Po jego zastosowaniu jednak przez kilka minut na skórze utrzymuje się lekko lepka warstwa, która na szczęście znika, gdy krem cały się wchłonie. Podobnie jak serum krem ma delikatny i luksusowy zapach.

TEOXANE R[II] EYES (280 PLN)

Krem pod oczy ma za zadanie niwelować cienie i opuchnięcie oraz wygładzać zmarszczki i drobne linie. Pierwsze efekty stosowania mają być widoczne już po około 28 dniach, a według badań przeprowadzonych przez Teoxane zobaczyło je aż 81% badanych. Składnikami aktywnymi w kremie pod oczy są: kompleks RHA, NovHyal, Dermo-Restructing Complex, Escyna (uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionoście) oraz EPS Seafill (napina i wygładza skórę). Krem zawiera w sobie też pigmenty, które mają za zadanie rozpraszać światło, rozświetlać oraz dawać efekt bardziej wypoczętego oka.

Krem pod oczy zgodnie z zaleceniami producenta najlepiej nakładać rano i wieczorem razem z innymi produktami od TEOXANE. Jego aplikacja jest bardzo przyjemna. Krem znajduje się w buteleczce ze specjalnym aplikatorem, który ma za zadanie podczas nakładania dodatkowo wykonać masaż okolicy pod oczami oraz delikatne jej schłodzenie. Konsystencja kremu jest gęsta, a jego kolor jest lekko pomarańczowy. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej, ani tłustej warstwy. Bardzo ładnie nawilża i napina skórę wokół oczu. Na co dzień nie mm problemu z opuchniętymi oczami, więc nie jestem w stanie ocenić jak krem sobie z nimi radzi. Za to bardzo ładnie zmniejszył drobne zmarszczki pod oczami.

TEOXANE – moje wrażenia

Za chwilę miną 2 miesiące odkąd testuję kosmetyki TEOXANE. I muszę przyznać, że na każdym kroku produkty te bardzo pozytywnie mnie zaskakiwały. Za co je lubię? Eleganckie i wygodne opakowania, proste dozowanie, przyjemna konsystencja i delikatny ekskluzywny zapach. Czy działają? Nie ukrywam, że do tej pory nie miałam zbyt dużego zaufania do kosmetyków, które obiecały zmniejszenie widoczności zmarszczek. Produkty tego typu po prostu nie dawały mi żadnych efektów. Z TEOXANE jednak było zupełnie inaczej. Choć nie mam jeszcze dużych i bardzo widocznych zmarszczek to miałam miejsca, które po prostu mnie denerwowały. Na przykład zmarszczki przy oczach, przy ustach oraz lekko zapadnięte kąciki ust na twarzy przez nadmiar skóry po zrzuceniu kilku kilogramów. Okazało się, że produkty od TEOXANE bardzo ładnie radzą sobie z moimi problemami. Regularne ich stosowanie spowodowało spore zmniejszenie widoczności zmarszczek oraz poprawiły elastyczność skóry. Bardzo cieszy mnie też fakt, że świetnie radzą sobie z moją sucha skórą. Nie wiem czy produkty poradziłyby sobie z głębokimi zmarszczkami. Jeśli jednak chcecie po prostu ukryć pierwsze efekty starzenia się skóry to produkty te będą świetnym rozwiązaniem.

 

Jeśli zainteresowały Was te produkty to zachęcam Was do zapoznania się z pełną ofertą marki TEOXANE. Dajcie też znać czy wolicie dobrą domową pielęgnacje, czy jednak zabiegi u kosmetyczki?